To dwa razy się nie zdarza
Aż mi odejmuje mowę
Słodki, słony te dwa smaki
Dżem i masło orzechowe

Radość serce me przepełnia
Gdy na stół mi dają tacę
To dlatego, że ją wachta
Kładzie na nową ceratę

Kiedy znowu brak Ci siły
Znowu padła Ci latarka
Wołasz do druha Madzgawa:
„Dwa góralki i tymbarka!”

Wczoraj kiedy usłyszałam
Coś wybuchło przy mnie głośno
Tak mi było jakby kocioł
Przez otwarte wleciał okno
Miny, bomby i granaty
Słyszę zewsząd takie stuki
Czy to burzy walą gromy
Czy Płomienia petard huki?

Pasztet w piątek doprowadził
Że słuchałam słowa Twego
I wierciłam dziurę w nocy
Zamiast strzec proporca swego

Czemu tyś się ma latryno
Przecież to jest paranoja
W śmierdzącego zamieniła
Stojącego tam toi toia?

Wczoraj kiedy usłyszałam
Coś wybuchło przy mnie głośno
Tak mi było jakby kocioł
Przez otwarte wleciał okno
Miny, bomby i granaty
Słyszę zewsząd takie stuki
Czy to burzy walą gromy
Czy Płomienia petard huki?

Uśmiechnięci, rozgarnięci
Stać w szeregu próbujemy
Choć wydaje się to proste
Jednak ciągle pompujemy
Uśmiechnięci, rozgarnięci
Stać w szeregu próbujemy
Choć wydaje się to proste
Jednak ciągle pompujemy

Jak największy zakręt w górach
Jak kręcone lody włoskie
Tak się kręcą na ognisku
Komendanta wąsy z woskiem